Wieczór na plaży
Wczorajszy dzień byl dla mnie bardzo trudny a zarazem bardzo przyjemny momentami. Wstałam z bardzo silnym bólem głowy migrena level hard. Było bardzo źle wymioty osłabienie ból nie do wytrzymania. W międzyczasie miałam bardzo ważne sprawy do załatwienia i było mi naprawdę ciężko, mąż mnie poratował został parę godzin ze mną zajął się wszystkim ja próbowałam dojść do siebie. Leki przeciwbólowe oczywiście nie pomogły wszystko zwróciłam,plaster na czoło ledwo ledwo coś pomógł. Tak męczyłam się aż do późnego popołudnia. Sprawy jakoś dałam radę załatwić na całe szczęście nie musiałam wychodzić z domu tylko to do mnie miały przyjść dwie osoby. Jak już wyszły najpierw był kubek gorącej herbaty bo dłonie zimne jak lód i pochwili położyłam się spać. Ciężko było zasnąć ból nie dawał za wygraną ale po jakimś czasie zasnęłam. Wstałam zjadłam obiad i było lepiej. Mąż wrócił z pracy zjadł obiad i stwierdził że szkoda marnować takiej pięknej słonecznej pogody i zabrał mnie na plażę. To był strzał w dziesiątkę,koc plaża cisza spokój choć ludzi nie brakowało. Odpoczęłam przestałam myśleć o tym wszystkim nas czym nie mam kontroli. O tym co się właśnie dzieje w naszym życiu i o tym co nas czeka w krótkim czasie. To był nass czas razem i to był cudowny wieczór oby jak najwięcej takich chwil razem bo dla takich chwil warto żyć.













Komentarze
Prześlij komentarz